Internetowa Giełda Towarowa NetBrokers jest największą w Polsce platformą skierowaną do firm działających na rynku rolno-spożywczym.  
 
 
wersja polska
wersja angielska
wersja rosyjska
 
Tabela ofert
 Kod firmy:
 ID:
 Hasło:
Wejście Rejestracja
   
 
  | O firmie | Cennik | Reklama | Informacje prasowe | Instrukcja obsługi | Kontakt | Charakterystyka Tabeli Ofert |
 
   
 
Miejsce na Twoją
reklamę
Miejsce na Twoją
reklamę
 
 
      Wyświetlanie wyników: 10 25 50 wszystkie                waluty online: [Bankier.pl]
 
 
 
    Dział Handlowy:  Gadu-Gadu 4997525 | wstecz | dalej | na dół | strona główna | administrator |     
 
 
Unia Europejska
  Wspólna Polityka Rolna
- Informacje ogólne
- Dopłaty bezpośrednie
- WPR na lata 2014-2020
- Płatności bezpośrednie

-

Handel zagraniczny
- Portal UE
   
Rynki towarowe
  Mięso
- Notowania
- Notowania rynków zagranicznych
- Komentarze i analizy
- Informacje MRiRW: [ wieprzowina, wolowina, drób, baranina ]
  Zboże
- Notowania
- Komentarze i analizy
- Informacje MRiRW
  Pasze
- Notowania
- Komentarze i analizy
- Informacje MRiRW
  Owoce i warzywa
- Notowania
- Komentarze i analizy
- Informacje MRiRW
  Mleko
- Notowania
- Komentarze i analizy
- Informacje MRiRW
  Cukier
- Komentarze i analizy
- Informacje MRiRW
  Prognozy
- Ogólne,    Mięso
- Zboże,      Mleko
  Wykresy cen towarów
- Wykresy z tabeli NetBrokers
   
Wokół rynków
- Środki ochrony roślin [10]
- Pasze i dodatki [37]
- Przyprawy i osłonki [19]
- Maszyny i urządzenia [27]
- Usługi transportowe [74]
- Wędliny [14]
- Magazyny, chłodnie, itp. [44]
   
 
Informacje prasowe

Teleinfo  2001-06-18
Nowa jakość starej gospodarki

O sytuacji i perspektywach rozwoju rynku usług B2B w redakcji "TELEINFO" rozmawialiśmy z przedstawicielami platform wymiany handlowej działającymi w Polsce.

- Przedsięwzięcia typu B2B - mimo nie najlepszego klimatu wokół Internetu - rozwijają się. Co sprawia, że rynek zaakceptował tę formę działalności? Do kogo jest skierowana oferta platform elektronicznych i jakie korzyści dla podmiotów tradycyjnej gospodarki daje zaangażowanie się w elektroniczną wymianę handlową między firmami?

Piotr Czarnecki (Getin): Zacznijmy od tego, że nasz rynek w stosunku do innych, np. amerykańskiego, jest w żłobku i to, co dzieje się w elektronicznym handlu, bez względu na jego rodzaj, to dopiero początek. Nie jestem informatykiem, tylko finansistą i z tego punktu widzenia oceniam szansę powo­dzenia poszczególnych przedsięwzięć. Również na platformy B2B patrzę jak na normalny biznes. Marketplace taki jak nasz, dla małych i średnich firm, jest niczym innym, tylko firmą usługową, która pozwala naszym klientom na obniżenie kosztów. Internet generalnie jest narzędziem pozwalającym właśnie na zminimalizowanie kosztów. Firmy obecne na naszej platformie handlują między sobą również tradycyjnie. Jednak dzięki Internetowi mogą to robić szybciej i taniej. Mogą również poszerzyć krąg odbiorców. Bez platformy mała firma mogłaby wchodzić co najwyżej na rynek lokalny i musiałaby to robić przeznaczając duże środki na tradycyjną reklamę, marketing itp. Przez Internet może to zrobić najszybciej i przy minimalnych kosztach. Jest również druga bardzo istotna kwestia. Na platformie handlowej B2B wyrównują się szansę. Firma Kowalskiego na ekra­nie monitora może wyglądać tak jak duża korporacja. W tradycyjnej działalności Kowalski nigdy nie miałby takiej możliwości. To niezwykle ważne w procesie globalizacji, kiedy niejako naturalnym zjawiskiem jest wypychanie małych firm przez duże międzynarodowe koncerny, które schodzą na lokalne rynki.

Damian Biedulski (Marketpla-net): Zgadzam się, że platformy B2B są ogromną szansą na rozwój dla małych firm, które z powodzeniem dzięki nim mogą wchodzić na rynek ogólnopolski, potem na rynki międzynarodowe. W przypadku małych przedsiębiorstw warto też wspomnieć o korzyściach, które taka wymiana handlowa daje kupującemu. To przede wszystkim oszczędność czasu i dostęp do szerszej oferty niż ta, jaka dla lokalnej firmy jest dostępna tradycyjnie. Jednak platformy handlu elektronicznego przynoszą korzyści także dużym przedsiębiorstwom, dlatego również do takich kierujemy swoją ofertę. Są to przede wszystkim korzyści związane z obniżeniem kosz­tów wymiany handlowej. Oszczędności mają miejsce już wewnątrz firmy, ponieważ istnieje możliwość lepszego zorganizowania procesu zakupów - to obecnie robi właśnie TP SA. W kontaktach z otoczeniem natomiast platforma umożliwia skoncentrowanie handlu na tradycyjnych dostawcach i uspraw­nienie procesu dostaw. Dlatego tak wiele firm nic nie mających wspólnego z Internetem założyło własne platfor­my handlu elektronicznego. Ze strony dużych przedsiębiorstw istnieje jed­nak obawa o to, że handel w sieci pozbawia ich siły płynącej z posiadania marki. Jak już tu wspomniano, witryna Kowalskiego na ekranie monitora może wyglądać tak samo jak branżowego giganta.

- Należy to zjawisko oceniać pozytywnie czy negatywnie?

Piotr Czarnecki: Jednak pozytywnie. Marka oznacza zazwyczaj korzyści dla klienta, które wiążą się z towarzyszącą jej wartością dodaną, jednak często duże firmy wykorzystują fakt posiadania marki po prostu do podnoszenia marż i uzyskiwania wyższych cen. W przypadku handlu internetowego mamy do czynienia z sytuacją, kiedy nie marka, ale jakość i cena produktów mają decydujące znaczenie. Widać to chociażby po usługach finansowych dostępnych w sieci. Każdy bank twierdzi, że dla klienta jest w stanie zrobić praktycznie wszystko, ale faktycznie każdy po prostu handluje pieniędzmi. W technologii internetowej schodzi się do poziomu, którego duże firmy bardzo nie lubią, czyli ceny. I w przypadku usług finansowych okazuje się, że ten sam pieniądz dostępny via Internet może być znacznie tańszy, szybciej dostępny w bankach "bez marki". A tego właśnie, a nie znanego logo klient szuka w banku. Jednak nie stanie się tak, że marka przestanie mieć znaczenie. Siły finansowej i zaufania klientów do danej firmy nie da się zastąpić i Internet tego nie zmieni.

- Kwestia wiarygodności partnerów w wirtualnym handlu jest bardzo ważna. Czy nie uważają Państwo, że poza naturalną rynkowa selekcją konieczne jest stworzenie przez platformy mecha­nizmów podnoszących wiarygodność firm na nich obecnych?

Paula Syguła (NetBrokers): Takie działania z naszej strony są potrzebne, jednak trudno, by firmę decydującą się na obecność na platformie już na wstępie czekała szczegółowa procedura sprawdzająca. Można ten problem rozwiązać chociażby w ten sposób, by stopniować dostępność narzędzi, jakie platforma oferuje danej firmie w zależności od tego, jak funkcjonuje ona na platformie i jak oceniają ją partnerzy. Jeśli firma chce jedynie ogłaszać swoją ofertę, wystarczy, by podała np. swój adres, regon itp. Jeśli jednak chce brać udział w aukcjach, musi wpłacić wadium, określić, z jakim bankiem współpracuje, itd. Tym samym przypadkowa firma nie będzie mogła aktywnie handlować na platformie i dzięki takim wymogom wszyscy uczestnicy wymiany na pewnym po­ziomie aktywności mogą mieć pewność, że kontaktują się z pewnymi partnerami.

Krystian Tarnawa (Polska Giełda Maszyn): Wstępna weryfikacja jest niezbędna. W naszym przypadku, chociaż to może zabrzmi paradoksalnie, zaletą dla klientów jest konieczność płacenia za obecność na platformie. Dzięki temu partnerzy spotykający się w sieci mogą mieć pewność, że na ekranie widzą realną ofertę, ponieważ firma, która ją zamieściła, musiała za to zapłacić.

Piotr Czarnecki: Mówiąc o problemie wiarygodności potencjalnych klientów, musimy wziąć pod uwagę podstawową kwestię, a mianowicie fakt, że działamy na rynku dziewiczym, a firmy, które decydują się na handel w sieci, z reguły już podjęcie takiej decyzji uważają za karkołomne. Chciałbym zauważyć, że z badań wynika, iż jedynie w połowie przedsiębiorstw zatrudniających od kilkunastu do kilkudziesięciu osób jest Internet, a praktycznie w połowie tych firm sieć jest wykorzystywana do celów biznesowych w jakimkolwiek stopniu. Tak więc samo wejście w obszar B2B jest dla małych firm czymś zupełnie nowym, a czymś zupełnie niezrozu­miałym może być nie tylko stawianie dodatkowych barier, ale sprawa, wydawałoby się, podstawowa, jaką jest zapłacenie za obecność na platformie. Odnoszę wrażenie, że trochę mitologizujemy problem wiarygodności. Te firmy współpracują ze sobą także na tradycyjnym rynku i stąpają po nim jak po polu minowym. Tak samo zachowywać się będą handlując w sieci i wiele razy same sprawdzą potencjalnego partnera niezależnie od tego, jakie my postawimy bariery. Ponieważ przedsiębiorcy wiedzą, że ufać mogą tym, których sami sprawdzą, a to doświadczenie wynieśli nie z internetowego, ale tradycyjnego rynku.

- Problem wiarygodności występuje nie tylko w kontaktach między firmami handlującymi na platformie, ale również w relacji między klientem a samą platformą. Jak w kontekście bezpieczeństwa interesów platformy oceniają Państwo skuteczność opłat abonamen­towych pobieranych za obecność na platformie i opłat prowizyjnych, czyli takich, kiedy wpływy generowane są tylko w momencie zawierania transakcji między klientami?

Krystian Tarnawa: W przypadku prowizji od transakcji oczywiście występuje niebezpieczeństwo "ominięcia" platformy. Pobieramy tego typu opłaty i trudno powiedzieć, ile transakcji doszło do skutku poza nami, mimo że miały miejsce dzięki naszemu pośrednictwu. Jednak wydaje mi się, że nie jest to wielki problem. Wielkość prowizji jest niewysoka i ani sprzedający, ani kupujący nie mają powodu do wykonywania jakichś działań, by tej prowizji nie zapłacić. Jednocześnie staramy się, by przy transakcji był obecny nasz przedstawiciel, co nie jest przez klientów odbierane negatywnie, a jest możliwe do przeprowadzenia w momencie, gdy zainteresowanym udostępniamy dane teleadresowe lub inne. Ryzyko omijania nas istnieje więc, ale jest to moim zdaniem problem marginalny.

Paula Syguła: My pobieramy "bezpieczniejszą" opłatę abonamentową, co daje nam gwarancję wpływów, a klienci od razu mogą handlować między sobą. Jednak taka relacja z klientami z punktu widzenia platformy ma także minusy. Transakcje zawierane dzięki nam mają nieraz ogromną wartość, a fakt, że nie pobieramy od nich żadnej prowizji, powoduje, że niedostępne jest dla nas potencjalnie bardzo duże źródło wpływów.

Damian Biedulski: Niebezpieczeństwo "omijania" platformy przez klienta ma miejsce w przypadku takich przedsięwzięć, jakie Państwo reprezentują, a które nazwałbym swego rodzaju portalami, gdzie klienci mogą dotrzeć do informacji o sobie i swojej ofercie, ale gdzie nie ma miejsca bezpośrednie realizowanie transakcji. Jeśli idzie o Marketplanet, chcemy, by była to również platforma transakcyjna, czyli taka, na której nie tylko następuje kontakt między partnerami, ale która umożliwia od początku do końca przeprowadzenie transakcji. Pobieranie prowizji od transakcji jest tu o tyle uzasadnione, że klienci platformy oszczędzają czas i środki, jakie musieliby przeznaczyć na tradycyjne media, by transakcję sfinali­zować. W przypadku takiego modelu nie ma również problemów związanych z pobieraniem płatności za usługi, ponieważ wszystko od a do z odbywa się na platformie.

Piotr Czarnecki: Absolutnie nie zgadzam się na nazywanie platform takich jak np. getin.pl portalem. To nieprawda, że na tradycyjnych platformach nie odbywa się transakcja. Ona jak najbardziej ma miejsce, ale firma sama decyduje, na jakim etapie chce zawierać ją w sieci, a na jakim w sposób tradycyjny. To do niej należy wybór. W przypadku waszej platformy śmiem twierdzić, że niejako prawem silniejszego możecie zmusić swoich partnerów, by od razu wybrali ten transakcyjny model, mimo że wielu z nich tak naprawdę wcale by sobie tego nie życzyło.

Damian Biedulski: To nie jest kwestia przymusu. Nasi partnerzy przekonują się do tej formy handlu, ponieważ ona również im przynosi korzyści. Tak jest zwłaszcza w przypadku tych firm, które mają już doświadczenia w handlu elektronicznym z zagranicą i wiedzą, że przynosi on realne korzyści. Rzecz w tym, by model działania dostosować do rynku. Robiąc badania wśród małych firm, otrzymaliśmy wyniki jednoznacznie mówiące o tym, że tego typu podmioty nie są zainteresowane ponoszeniem jakichkolwiek kosztów stałych, a na wydatkowanie środków są skłonne zgodzić się w przypadku, kiedy faktycznie z obecności na platformie odniosą korzyść, czyli np. kiedy realnie coś sprzedadzą. Tym samym model prowizyjny jest tym, który dla małych firm wydaje się najwłaściwszy, a platforma transakcyjna daje obniżenie kosztów i pewność wpływów dla platformy. Zmuszanie firm do ponoszenia stałych kosztów rodzi ryzyko, że rynek stanie się martwy. Nie będzie sprzedających, a więc i kupujących - w ten sposób wiele platform na świecie przestało istnieć.

Paula Syguła: Oczywiście brak sprzedających oznacza śmierć platformy, jednak nasz przykład dowodzi, że rozwiązanie abonamentowe również może być atrakcyjne dla klienta, ponieważ oznacza ono stały dostęp do pełnej oferty. Jeśli chodzi o sprawę transakcji, to fakt, że na razie wiele marketplaców końcowy etap, czyli płatności, pozostawia klientom, wynika m.in. z tego, że oni tak chcą, co nie oznacza, że nie mamy zamiaru umożliwić im tego również na platformie. Prowadzimy np. rozmowy z dwoma bankami właśnie w celu umożliwienia klientom NetBrokers realizacji transakcji drogą elektroniczną, ale nie będziemy do tego zmuszać naszych klientów.

- Niedawno o przedsięwzięciach internetowych mówiło się, że kreują zjawi­sko nowej ekonomii. Na ile platformy B2B mogą oderwać się od zależności panujących w starej gospodarce? Czy do prowadzenia takiej działalności wystarczą dobry pomysł i technologia, czy też niezbędne są wiedza i doświadczenie dotyczące mechanizmów hand­lu metodami tradycyjnymi?

Paula Syguła: Doświadczenie i znajomość tradycyjnych reguł obowiązujących w danej branży są niezbędne. Dlatego m.in. sukces odnoszą te platformy, które związane są z podmiotami silnie usadowionymi w realiach tzw. starej gospodarki. W przypadku NetBrokers np. jest to KrakBrokers, czyli firma obecna na tradycyjnym rynku towarowym od dawna, i to właśnie ci, którzy zawierali transakcje za pośrednictwem KrakBrokers, obecnie zaczynają handlować na naszej platformie. Sama technologia i dobry pomysł nie wystarczą. Bez fachowej wiedzy dotyczącej rynku, na jakim się handluje, i produktów, którymi się handluje, sukces jest niemożliwy. Ta wiedza jest niezbędna, gdy chcemy po­zyskać klientów. Cała działalność marketingowa musi opierać się na danych dotyczących firm i produktów danej branży.

- Czy jednak nie jest tak, że w pewnym momencie produkty staną się tak stan­dardowe, że jedynym towarem stanie się informacja i na platformie to ona, a nie np. kukurydza będzie prawdziwym towarem? Wtedy wiedza o kukurydzy byłaby sprawą drugorzędną. Przecież już teraz to właśnie handel informacją jest sprawą kluczową.

Piotr Czarnecki: To prawda, jednak ta informacja najpierw musi się pojawić, a do tego konieczna jest wiedza i doświadczenie pojmowane w sposób tradycyjny. Przestrzegałbym przed wygłaszaniem tez, że Internet kreuje jakąś nową ekonomię. Handel na platformach B2B kieruje się zasadami takimi samymi jak ten tradycyjny. To, co ulega zmianie, to narzędzie, za pośrednictwem którego się odbywa, i moim zdaniem nie kreuje ono żadnej wartości dodanej. Zaletą i tym, co przynosi ono realnie z biznesowego punktu widzenia, jest ograniczenie kosztów, a nie zmiana zasad panujących w ekonomii. Nie ma powodu, by epatować się technologią, bo ona moim zdaniem jest najłatwiejsza do powielenia. Najistotniejsze jest takie "zapakowanie" tej technologii, by skierować ją do konkretnej grupy odbiorców i by ta technologia właśnie dla tej grupy stała się atrakcyjna.

Krystian Tarnawa: Uważam, że wszystko zależy od oferty, z jaką się wchodzi na rynek. W naszym przypadku nie mamy partnera, który tradycyjnie handlowałby maszynami. Jednak udało się nam drogą tradycyjnego marketingu, promocji mailingu itp. pozyskać grupę klientów. Jednocześnie prowadząc działalność w sieci staramy się być obecni w naszej branży i korzystać z tradycyjnych metod. Nie dysponujemy przy tym olbrzymimi środkami, jednak udało nam się zaistnieć i utrzymać na rynku.

- Na jakim etapie rozwoju znajdują się marketplace w Polsce? Jakie, Państwa zdaniem, będą kierunki rozwoju tego rynku i z jakiej strony obawiają się Państwo konkurencji?

Damian Biedulski: Ten rynek dopiero się rodzi. Wydaje mi się, że tak jak w przypadku innych tego typu przedsięwzięć, rynek podzieli się na kilku graczy horyzontalnych i szereg platform działających w poszczególnych branżach, przy czym w tych segmentach pojawią się silne platformy obsługujące daną branżę oraz wiele takich, które będą funkcjonować niszowo. Nie ukrywamy, że naszym celem jest zdobycie pozycji lidera w obszarze platform horyzontalnych, a to zazwyczaj oznacza przejęcie ok. 30 proc. rynku.

Paula Syguła: Rynek dopiero się rozwija, ale widać wyraźnie, że koncentruje się na obsłudze konkretnych branż. Dlatego dla mnie nie jest np. zagrożeniem poja­wienie się nowej platformy handlu stalą. Natomiast zagrożeniem byłoby np. wy­kreowanie silnego rynku rolnospożywczego. Rynek jest zbyt wąski, by w jednej branży znalazło miejsce kilka platform B2B. Nie obawiam się natomiast na obec­nym etapie konkurencji ze strony zagranicznych rynków elektronicznych. Wyni­ka to m.in. z faktu, że możliwość handlu na zagranicznych rynkach istnieje już od dawna, jednak nasi klienci nie chcą z tych możliwości korzystać.

Krystian Tarnawa: Zgadzam się co do tego, że platformy będą koncentrować się na obsłudze poszczególnych branż. Jednak jeśli idzie o konkurencję ze strony zagranicznych platform, moim zdaniem można mówić o zagrożeniu. W naszym segmencie rynku działa kilka zagranicznych giełd elektronicznych mających w Polsce swoje oddziały i nie ma powodów, dla których klienci nie mieliby korzystać z tej oferty.

Piotr Czarnecki: Jednak platformy zagraniczne nie będą, według mnie, jeszcze jakiś czas stanowiły poważnego zagrożenia. Wynika to moim zdaniem z faktu, że platformy muszą uwzględniać specyfikę lokalnego rynku, zwłaszcza jeśli chodzi o małe i średnie firmy. Trudno mi wyobrazić sobie, by można było robić to w oderwaniu od miejsca, w którym one funkcjonują, ponieważ wtedy niemożliwe stanie się takie dostosowanie oferty platformy do potrzeb klientów, by rzeczywiście z niej korzystali. Jednak musimy liczyć się z tym, że z polskiego tortu swój kawałek będą chciały uzyskać firmy zagraniczne, tego w dobie globalizacji po prostu nie da się uniknąć.

Damian Biedulski: Oczywiście takiej konkurencji nie da się uniknąć, jednak trzeba wziąć pod uwagę, że uruchomienie platformy wiąże się z koniecznością obsługi tysięcy podmiotów tu na miejscu i nie da się tego robić zdalnie. Wymaga to prędzej czy później stworzenia silnej bazy dla takiej platformy tu na miejscu. A wtedy trudno jednoznacznie stwierdzić, że mamy do czynienia z zewnętrzną, zagraniczną firmą, która przejmuje rynek.

- Zgodzą się Państwo co do tego, że rynek platform B2B dopiero się tworzy. Jakie dostrzegają Państwo w tej chwili bariery rozwoju tego rynku?

Piotr Czarnecki: Podstawowym problemem jest niski stopień skomputeryzowania firm w naszym kraju i jeszcze gorsza sytuacja, jeśli chodzi o dostęp do Internetu i wykorzystywanie sieci w prowadzeniu biznesu. Dlatego podstawowym problemem w rozwoju tego rynku moim zdaniem są bariery mentalne wśród polskich przedsiębiorców, którym dziś trudno sobie wyobrazić, że sieć może być narzędziem realnie podnoszącym efektywność ich biznesu. Oczywiście naszym zadaniem jest te bariery przełamywać. Jednak trudno nie powiedzieć w tym miejscu, że ze strony państwa, polityków, również odpowiedzialnych za zmianę tej sytuacji, nie ma wystarczających działań. Wprawdzie informatyzację polskich firm wymuszają niejako takie inicjatywy jak wymóg rozliczania się z ZUS drogą elektroniczną, jednak to się dzieje z innych powodów i niejako "przy okazji". Natomiast tam gdzie działania państwa w istotny sposób poprawiłyby sytuację w obszarze działalności internetowej, mamy do czynienia jedynie z deklaracjami, które nie przekładają się na realne efekty. Przykładem jest spra­wa podpisu elektronicznego - w praktyce wszyscy się zgadzają, że konieczne jest jak najszybsze wprowadzenie go w życie, ale do dziś podpis elektroniczny pozostaje jedynie w fazie projektów i nie wiadomo, kiedy będzie można z niego korzystać.
 
Waluty
NBP z dnia: 2017-11-21
1 USD: 3.6060 wzrost
1 EUR: 4.2296 spadek
1 GBP: 4.7738 wzrost
1 CHF: 3.6313 wzrost
[ komentarze, więcej... ]
Ogłoszenia
- dodaj
- zobacz
 
Reklama
Fresh-Market
Stowarzyszenie Rzeźników i Wędliniarzy
RzetelnaFirma
 
 
 
 
    Dział Handlowy:  Gadu-Gadu 4997525 | wstecz | dalej | do góry | strona główna | administrator | 

   
 
 
E-mail: biuro@netb.pl,   Telefon: +48 12 687-55-00,  Faks: +48 12 395-32-76; +48 12 687-55-01.
 
  NetBrokers Sp. z o.o. dokładając wszelkich starań, aby informacje zamieszczone na poniższych stronach były kompletne i zgodne z prawdą, nie jest jednak w stanie zagwarantować ich poprawnosci i nie ponosi żadnej odpowiedzialnosci za jakiekolwiek szkody powstałe w wyniku korzystania z nich.